Można już korzystać z Rejestru Dokumentów Publicznych
Dzięki temu każdy z nas może sprawdzić czy ma do czynienia z dokumentem oryginalnym, czy podrobionym. Rejestr dostępny jest pod adresem: www.gov.pl/app/rdp/.
Rejestr Dokumentów Publicznych, który uruchomiło MSWiA, pozwoli nam zweryfikować autentyczność poszczególnych dokumentów. Znajdziemy w nim pliki graficzne zawierające widok poszczególnych dokumentów, a także opisy i nazwy użytych zabezpieczeń. Już dziś odnajdziemy w nim informacje o dowodach osobistych, kartach pobytu i paszportach. Rejestr będzie sukcesywnie uzupełniany o kolejne dokumenty publiczne.
Utworzenie rejestru zostało przewidziane w ustawie o dokumentach publicznych, która weszła w życie w lipcu 2019 r. Głównym celem ustawy jest walka z fałszerstwami dokumentów, a także z wykorzystywaniem ich do popełniania przestępstw np. wyłudzania kredytów. Fałszywe dokumenty są wykorzystywane w wielu przestępstwach związanych między innymi z przestępczością gospodarczą czy też finansową. Na podstawie sfałszowanych dowodów czy paszportów przestępcy tworzą również fikcyjne tożsamości.
Do czasu wejścia w życie ustawy przepisy dotyczące dokumentów były rozproszone w blisko 400 aktach prawnych. Nie było również jednolitych standardów zabezpieczeń przed fałszowaniem, ani organu odpowiedzialnego za kształtowanie polityki bezpieczeństwa w tym obszarze (teraz jest nim minister spraw wewnętrznych i administracji). Ustawa pozwoliła na kompleksowe uregulowanie kwestii dokumentów publicznych od momentu ich projektowania, przez nadzorowanie produkcji, a także działania prewencyjne i edukacyjne.
Rejestr Dokumentów Publicznych dostępny jest pod adresem: https://www.gov.pl/app/rdp/.
Opłaty elektroniczne za przejazd po nowemu
Zmiany w zakresie poboru opłat wprowadziła nowelizacja ustawy o drogach publicznych i niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 1087). Teraz to Szef Krajowej Administracji Skarbowej (Szef KAS), a nie jak wcześniej Główny Inspektor Transportu Drogowego (GITD) pobiera opłatę elektroniczną za przejazd po krajowych drogach publicznych. Należność jest pobierana za pomocą systemu teleinformatycznego („Systemem Poboru Opłaty Elektronicznej KAS”).
Jakie dane może gromadzić Szef KAS? Ustawa stanowi, że jest to w szczególności liczba kilometrów przejechanych przez pojazdy samochodowe, których konstrukcja umożliwia jazdę z prędkością przekraczającą 25 km/h, z wyłączeniem ciągników rolniczych. m.in. z uwzględnieniem różnicowania stawek opłaty elektronicznej ze względu na liczbę osi lub emisję spalin pojazdu.
Szef KAS może udostępniać dane osobowe z systemu innym organom, w szczególności GITD.
Nowe rozporządzenie w sprawie towarów, których przewóz jest objęty systemem monitorowania
W związku ze zmianą art. 3 ust. 11 ustawy z 9 marca 2017 r. o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów oraz obrotu paliwami opałowymi (Dz.U. z 2020 r., poz. 859), nastąpi uchylenie bezpośrednie rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 20 lipca 2018 r. w sprawie towarów, których przewóz jest objęty systemem monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów. W konsekwencji konieczne jest wydanie nowego rozporządzenia, które co do zasady powiela dotychczasową regulację. Dodatkowo z uwagi na potencjalne nadużycia wynikające z braku możliwości rozróżnienia-bez specjalistycznej aparatury-metanolu syntetycznego i niesyntetycznego (jedynie niesyntetyczny podlega zgłoszeniu), przewidziano objęcie metanolu syntetycznego systemem monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów oraz obrotu paliwami opałowymi.
Do dnia 31 stycznia 2021 r. systemem monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów oraz obrotu paliwami opałowymi nie jest objęty przewóz towarów objętych pozycją CN ex 2711 – propan, butan albo mieszaniny propanu-butanu, bez względu na ich ilość w przesyłce, które przemieszczane są na podstawie dokumentu dostawy zgodnie z ustawą o podatku akcyzowym.
Rozporządzenie wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
ABC okresów retencji danych osobowych
Przechowywanie danych
Podstawowy cel, dla którego dane są przechowane stanowią oczywiście wymogi, stawiane przez przepisy prawa. Niemniej jednak istnieją inne powody, dla których warto jest, nie usuwać danych. Oto niektóre z nich.
- Prośba użytkownika o zachowanie jego danych. Na wstępie należy dokonać swoistego rozróżnienia danych na pierwotne oraz uboczne (dodatkowe). Dane pierwotne to te dane, o których przetwarzanie poprosił użytkownik (np. adres e-mail). Dane poboczne z kolei powstają na skutek interakcji z usługą i są przechowywane
w postaci logów. Prośba użytkownika zazwyczaj nie dotyczy tego typu danych. - Zapewnienie bezpieczeństwa oraz prywatności. Może się również zdarzyć, że dane przechowywane są przez firmę jedynie dla celów związanych
z zapobieganiem nadużyciom oraz gwarantowaniem bezpieczeństwa. W takim wypadku należy upewnić się, że są one oddzielone od pozostałych danych
w organizacji i wykorzystywane jedynie w tym celu. Konieczne będzie również ograniczenie do nich dostępu oraz zachowanie ostrożności przy określaniu okresu ich retencji. - Dane niezbędne do funkcjonowania oraz ulepszania systemu. Niektóre dane stanowią bardzo istotne ogniwo umożliwiające testowanie obciążonego złożonego systemu. Przechowywanie dzienników interakcji systemowych przez określony czas będzie kluczowe w celu poprawiania już istniejącego systemu.
Jak długo powinno się przechowywać dane?
Co do zasady dane osobowe klienta czy użytkownika można przetwarzać tak długo, jak zezwalają na to przepisy a w przypadku danych zebranych na podstawie zgody, do czasu wyrażenia przez niego woli ich usunięcia. Okres ten może zostać przedłużony o czas, przez który będą potrzebne do realizacji dodatkowych celów prawnych (np. dochodzenie roszczeń).
W celu przeprowadzenia standardowej analizy czy konserwacji systemu warto ustalić 5-tygodniowy okres przechowywania. Pozwoli to między innymi na przeprowadzenie analizy miesięcznej bez opierania się jedynie na statystykach dziennych. Założenie 13-miesięcznego okresu przechowywania danych zapewni możliwość przeprowadzenie analizy rocznej.
Bardzo istotnym elementem mającym wpływ na ustalenie okresu retencji danych jest określenie, ile czasu potrzebuje system, by całkowicie usunąć te dane. Musi on bowiem zostać dodany do ustalonego przez administratora okresu przechowywania danych.
Źródło:
https://iapp.org/news/a/setting-data-retention-timelines/
Uzupełnienie podstawy programowej szkół ponadpodstawowych
Zmiana została wprowadzona na mocy rozporządzenia MEN z 24 czerwca 2020 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia (Dz.U. z 2020 r. poz. 1248). Zgodnie z treścią rozporządzenia zmieniającego rolą przedmiotu „Język łaciński i kultura antyczna” realizowanego w zakresie podstawowym jest wyposażenie uczniów w umiejętność czytania pod kierunkiem nauczyciela prostych tekstów łacińskich. Celem zajęć nie będzie przekazywanie uczniom wiedzy deklaratywnej o języku i jego strukturze gramatycznej, ale kształcenie przede wszystkim umiejętności oraz pokazanie uczniom oddziaływania języka łacińskiego oraz kultury grecko-rzymskiego antyku na języki i kulturę europejską wieków późniejszych. Na realizację przedmiotu w zakresie podstawowym przewidziana jest jedna godzina tygodniowo w I klasie.
Waloryzacja środków na kontach ubezpieczonych w ZUS
Czerwcową waloryzacją środków zgromadzonych na kontach i subkontach osób ubezpieczonych, w tym waloryzację kapitału początkowego, Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeprowadza co roku.
Środki rosną o określony procent. Wysokość waloryzacji konta zależy od inflacji (wzrostu cen towarów i usług) oraz od przypisu składek (wzrostu płac i liczby ubezpieczonych) z poprzedniego roku. Z kolei waloryzacja subkonta to pochodna dynamiki wzrostu PKB za ostatnie 5 lat.
Czerwcowa waloryzacja w 2020 roku
W tym roku to waloryzacja na poziomie odpowiednio 108,94 proc. i 105,73 proc.
Oznacza to, że środki osób ubezpieczonych w ZUS zwiększyły się o ponad 243,3 mld złotych.
Czerwcowa waloryzacja w 2020 roku – wyliczenia ZUS
ZUS wyliczył, że osoba ubezpieczona, która na swoim koncie w ZUS zgromadziła 450 tys. złotych, dzięki przeprowadzonej waloryzacji zyskuje 40,2 tys. złotych.
Natomiast jeśli ktoś dotąd zgromadził 850 tys. zł w postaci składek i kapitału początkowego, to waloryzacja doprowadzi do dopisania aż 76 tys. zł
W związku z pandemią koronawirusa, informację o stanie konta ubezpieczonego będzie można sprawdzić w tym roku wyłącznie na swoim profilu na Platformie Usług Elektronicznych. Osoby, które o to wystąpią, informację otrzymają również w wersji papierowej.
Źródło:
www.gov.pl
MF: Elektroniczne tytuły wykonawcze – zmiana adresu API
Nowy adres: https://etw-tst.mf.gov.pl/ai/
Źródło: https://www.gov.pl/web/finanse/elektroniczne-tytuly-wykonawcze–zmiana-adresu-api
Wirus zmienił prawniczą praktykę
Na całym świecie sądy, prokuratury i pełnomocnicy, stanęli przed dużym wyzwaniem nie tylko organizacyjnym, lecz także etycznym. Jak skutecznie pracować w warunkach zarazy?
Chyba najbardziej jaskrawym przykładem funkcjonowania wymiaru sądownictwa w czasie epidemii jest Singapur. W tym niewielkim państwie-mieście na Dalekim Wschodzie pandemia spowodowała, że sędziowie zaczęli wydawać wyroki za pomocą aplikacji służącej do wideokonferencji – Zoom. Także w sprawach najcięższych kategorii. Pewnego mężczyznę za handel narkotykami skazano na karę śmierci. Wyrok wydano on-line.
Aplikacje nie do wszystkiego
Wydawanie wyroków w tak poważnych sprawach za pomocą aplikacji wzbudza bardzo duże kontrowersje. Doktor Kamil Mamak, ekspert specjalizujący się w prawie karnym i nowych technologiach, autor popularnego prawniczego bloga Criminalfuture.com, zastanawia się nad etycznymi aspektami stosowania takich technologii.
– Nie wiem, czy powinno się wykorzystywać Zooma do wszystkich postępowań – mówi wprost. – Uważam, że jest to mocno nieetyczne. Tak poważna decyzja powinna być według mnie ogłoszona twarzą w twarz, aby uszanować godność osoby, która została skazana, ale także z tego względu, że dla sędziego to może być łatwiejsza decyzja, gdy nie ma przed sobą osoby, którą sądzi – dodaje.
Poddawane w wątpliwość jest też bezpieczeństwo takiego rozwiązania. Stworzona prawie dekadę temu w Kalifornii aplikacja Zoom, zyskująca w czasie pandemii bardzo dużą popularność wśród użytkowników (także w Polsce), spotkała się z dość ostrą krytyką prawników ze Stanów Zjednoczonych. Prokurator generalna stanu Nowy Jork Letitia James zainteresowała się w marcu 2020 r. kwestiami dotyczącymi naruszenia prywatności oraz zasad bezpieczeństwa. Postępowanie zakończono bez postawienia komukolwiek zarzutów, jednak firma obiecała podwyższyć standardy.
Eksperci zajmujący się nowymi technologiami zwracają uwagę na inne etyczne problemy związane z korzystaniem z tego typu narzędzi, w przypadku Zooma podkreślając jednocześnie powiązania z Chinami. O tym, że zastrzeżenia dotyczące możliwości wywierania na firmę nacisków politycznych mogą być zasadne, przekonują wydarzenia wokół rocznicy masakry na placu Tiannanmen. Chińskie władze zablokowały możliwości korzystania z aplikacji przez dysydentów chcących upamiętnić ofiary 4 czerwca 1989 r.
Pomimo wątpliwości etycznych dr Kamil Mamak nie ma jednak wątpliwości, że należy iść z duchem czasu – nie tylko w czasie pandemii. Zdaniem naukowca, jeśli technologia się zmienia, to zmienić powinny się także sądy, a dotychczasowy kształt postępowań z czasów przedpandemicznych nie odzwierciedla stanu technologii.
– Nie należy myśleć w ten sposób, że list i tzw. zwrotka to jedyny akceptowalny sposób komunikowania się z sądem, w życiu pozasądowym komunikujemy się bowiem zupełnie inaczej – wyjaśnia dr Mamak, proponując od razu kilka zmian, które jego zdaniem można by wprowadzić już teraz. Zwraca np. uwagę na kwestie związane z komunikacją elektroniczną czy składaniem pism procesowych. Profesjonalnych pełnomocników można by zobowiązać do posiadania podpisu elektronicznego, a uczestnikom postępowania dać wybór, czy chcą korzystać z formy elektronicznej czy tradycyjnej.
Z Kamilem Mamakiem zgadza się mecenas Paweł Lewandowski, szef praktyki sporów w dużej warszawskiej kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, postulując otwarcie się wymiaru sprawiedliwości na nowe technologie, oczywiście wraz z wprowadzeniem odpowiednich zabezpieczeń.
– Przejście na e-doręczenia (oczywiście z zastosowaniem bezpiecznych łączy i certyfikatów) jest po prostu nieodzowne – mówi, wskazując na szersze zastosowanie doręczeń elektronicznych i podkreślając, że system doręczeń w obecnej formie wpływa na przewlekłość postępowania, a eksperci podnoszą kwestię od lat. – Pandemia COVID-19 bezlitośnie unaoczniła zaniechania i zaniedbania. Nasz system doręczeń w sprawach sądowych tkwi wręcz w XIX w.
Przedstawiciele sądownictwa, z którymi rozmawiamy, zdają się dostrzegać problem, a ich głos nie różni się od zdania ekspertów nowych technologii oraz pełnomocników.
– Problemem nie jest sama technologia. Prowadzenie wideokonferencji jest proste, przyjemne i skraca czas prowadzenia postępowania – wyjaśnia Roman Ochocki, prezes Sądu Rejonowego w Sochaczewie. – Z perspektywy małego sądu problemem jest to, w jaki sposób te rozwiązania zostaną wdrożone.
Wydaje się, że pandemia zmieniła sposób myślenia o internecie w wymiarze sprawiedliwości. Zarówno w krajach common law, jak i w systemach kontynentalnych rozwiązania idą właśnie w kierunku pracy zdalnej i uinternetowienia. Jednocześnie pojawia się bardzo dużo problemów czysto organizacyjnych.
Model zależy od państwa
W Stanach Zjednoczonych pojawił się np. dość duży kłopot związany z ławami przysięgłych. W przeciwieństwie do europejskiego, amerykański wymiar sprawiedliwości opiera się w dużej mierze na udziale sędziów przysięgłych, którzy debatują nad wyrokiem w odosobnieniu, w zamkniętym pomieszczeniu. W warunkach pandemii – a w Stanach Zjednoczonych jest ona wyjątkowo dotkliwa – nie jest możliwe zachowanie warunków bezpieczeństwa i higieny ich pracy.
Amerykańskie sądownictwo stanęło przed poważnym problemem, a epidemia wpłynęła na każdy poziom – od sądów stanowych po Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, który zdecydował się w marcu i kwietniu przełożyć rozprawy, a w końcu przejść na system wideokonferencji. Po raz pierwszy w historii.
Także amerykańska policja i więziennictwo mają poważne problemy w czasie epidemii. Ze względu na kwestie epidemiologiczne prokurator generalny wydał na przykład zarządzenie związane z częstszym, jeśli to możliwe, stosowaniem aresztów domowych oraz nadzoru elektronicznego, żeby ograniczyć transmisję wirusa między więźniami. Ostatnie masowe protesty przeciwko brutalności policji, spowodowane śmiercią czarnoskórego Amerykanina George ’ a Floyda w trakcie interwencji, wpłynęły bezpośrednio na działalność policji. Przy okazji zaś niektóre korporacje wprost zapowiedziały wycofanie się ze współpracy w zakresie systemów rozpoznawania twarzy.
Także w Wielkiej Brytanii wymiar sprawiedliwości zaczął zmagać się z procesem przyspieszonej transformacji cyfrowej. W marcu Ministerstwo Sprawiedliwości Zjednoczonego Królestwa przygotowało nowe wytyczne na czas pandemii, zwiększając rolę nowych technologii. Model brytyjski zakłada, że w postępowaniu cywilnym będzie można składać zeznania za pomocą np. Skype’a czy Zooma.
Choć w przypadku Wielkiej Brytanii zdarzało się, że sądy stosowały streaming – na przykład w czasie, gdy świadek był za granicą, pojawiały się problemy natury procesowej. W 2015 r. brytyjski sąd uznał na przykład, że nie może ocenić rzetelności zeznań świadka w ramach wideokonferencji. Obecnie zmienia się więc obowiązująca do tej pory praktyka i to na wszystkich szczeblach. W marcu 2020 r. Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa po raz pierwszy zdecydował się na rozprawę przeprowadzoną w całości online. Nie ma natomiast jednego modelu prowadzenia rozpraw.
– Brakuje zharmonizowanego systemu lub jednej centralnej technologii, która służyłaby przeprowadzaniu postepowań online – wyjaśnia mecenas Weronika Lipińska z londyńskiego biura BDO. – Każdy sąd wybiera technologię, która mu najbardziej odpowiada.
Weronika Lipińska zwraca uwagę, że tak jak w przypadku Singapuru na początku najpopularniejsza była aplikacja Zoom, ale po podniesieniu kwestii cyberbezpieczeństwa aplikacja jest używana rzadziej, a zamiast niej stosowany jest Skype. Fizyczne przebywanie w budynkach sądów ograniczono do niezbędnego minimum, a składanie pism procesowych odbywa się wyłącznie drogą elektroniczną. Elektronicznie, poprzez dołączenie do konferencji, brać mogą udział w rozprawie także osoby postronne.
Zdecydowano się na współpracę z adwokatami. Jedna z izb wydała zalecenie, aby pełnomocnik posiadał osobne monitory – najlepiej dwa lub trzy – aby móc jak najlepiej w tym samym czasie prowadzić konferencje z wieloma podmiotami.
Podobnie jak w przypadku Stanów Zjednoczonych, także brytyjski system napotkał dużo problemów w sprawach karnych. Rozwiązanie okazało się bardzo proste – ze spraw karnych, wszędzie tam, gdzie wymagany jest udział ławy przysięgłych, zrezygnowano.
Partnerstwa w czasie zarazy
Czy Polacy są gotowi na takie rozwiązania? W przypadku spraw biznesowych bardzo możliwe, że tak. Mecenas Paweł Lewandowski z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka zwraca uwagę, że pandemia nie tylko przeorganizowała pracę kancelarii, tak że w biurze została jedynie niezbędna załoga administracyjna, lecz również zaczęła wpływać na relacje z klientami. Już teraz w codziennej praktyce wykorzystywana jest praca zdalna, a alternatywne do sądowych metody rozwiązywania sporów prowadzone są za pomocą wideokonferencji.
Jeszcze inaczej działają prawnicy z kancelarii Greenberg Traurig. Ta duża amerykańska firma prawnicza z centralą w Miami na Florydzie poszła w ostatnim czasie w stronę ścisłego partnerstwa z biznesem. W celu organizacji pracy wynajęła dawnego wysoko postawionego eksperta międzynarodowego koncernu biotechnologicznego AstraZeneca, a jednocześnie klienta firmy, aby opracował sposób usprawnienia działania kancelarii w czasie pandemii. Oprócz pracy zdalnej zastosowanej na samym początku pandemii, z czasem wprowadzono wiele rozwiązań logistycznych. I tak na przykład zmieniono układ pomieszczeń, tak aby pozwalał na utrzymanie dystansowania społecznego, wprowadzono współpracę w z firmą taksówkarską, aby uniknąć w miarę możliwości korzystania z transportu publicznego w celu minimalizacji ryzyka złapania wirusa w drodze do i z pracy, jak również testowanie pracowników kancelarii. Siedziba polskiego oddziału w Warszawie powoli się otwiera. Wszystko by klienci mieli pełen dostęp do usług firmy.
Wirus wpływa także na naturę przestępstw, jakie są popełniane. Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że wyzwaniem dla wymiaru sprawiedliwości stanie się przemoc domowa. Jej zdaniem lockdown sprawił, że globalnie może być ponad 30 mln nowych przypadków. ©℗
Jan Żerański
Reklama na przyczepie miała charakter uboczny
Kontrolerzy z urzędu miasta stwierdzili, że na miejscu parkingowym stoi przyczepa z dwustronnymi bannerami reklamowymi, zajmującymi łącznie ponad 18,5 mkw. Miała też informację o rodzaju działalności, numerach i adresie strony internetowej.
Zajęcie pasa drogowego na cele niezwiązane z budową, przebudową remontem i utrzymaniem dróg, w tym na umieszczenie reklamy, wymaga zezwolenia zarządcy drogi. Właścicielowi przyczepy wymierzono więc karę pieniężną.
W odwołaniu do Samorządowego Kolegium Odwoławczego ten wyjaśnił, że przyczepę zaparkowano pod siedzibą firmy dla celów związanych z działalnością gospodarczą. Umieszczenie informacji o firmie czy zakresie świadczonych usług miało jedynie charakter uboczny, jak na wielu pojazdach korzystających z dróg publicznych.
Kolegium stwierdziło jednak, że w dniach kontroli przyczepa pełniła funkcję wyłącznie reklamową. Świadczy o tym jej konstrukcja i brak jakiejkolwiek powierzchni mającej służyć do przewozu towarów. Zajęcie pasa drogowego wymagało więc uzyskania zezwolenia zarządcy drogi.
Zarzucając naruszenie przepisów ustawy o drogach publicznych, właściciel przyczepy zaskarżył decyzję SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. Zdaniem skarżącego nie można przyjąć, że krótkotrwałe zaparkowanie w pobliżu siedziby firmy przyczepy służącej do działalności gospodarczej jest zajęciem pasa drogowego na umieszczenie w nim reklamy.
Sąd nie miał wątpliwości, że na przyczepie znajdowała się reklama firmy. Mimo to uchylił decyzję SKO i poprzedzającą decyzję prezydenta miasta. Zdaniem sądu istotne jest bowiem, czy przyczepa pełniła wyłącznie funkcję reklamową czy środka transportu, a tylko przy okazji nośnika reklamy wizualnej.
Ta przyczepa służyła przede wszystkim celom transportowym – uznał WSA. Wyrok jest nieprawomocny.
Sygnatura akt: II SA/Sz 55/20
Rozliczenie czasu pracy w podróży służbowej
Opis sytuacji: Pracownik o godzinie 14.00 we wtorek otrzymał polecenie służbowe od kierownika o konieczności przygotowania umowy wraz z dokumentację i dostarczenia jej do kontrahenta tego samego dnia. Pracodawca zapewnił pracownikowi transport wraz z kierowcą i wręczył pracownikowi delegację służbową. Siedziba kontrahenta znajduje się w innej miejscowości. Pracownik o godzinie 16.10 zakończył przygotowywanie dokumentacji, zweryfikował jej kompletność i 16.15 wsiadł do samochodu. O godzinie 17.15 został przywieziony do siedziby kontrahenta. Pracownik przekazał kontrahentowi plik dokumentów i zakończył pozytywnie transakcje, podpisując umowy. O godzinie 18.00 wyjechał z siedziby kontrahenta i o godzinie 19.00 dotarł do swojej firmy. W firmie zostawił podpisane dokumenty, kopie sfinalizowanych umów, spotkał się na krótko z kierownikiem, przekazując relację ze spotkania i o 19.30, wyszedł z firmy; zakończył pracę. Pracownik jest zatrudniony na stanowisku specjalisty ds. administracji, jest objęty systemem podstawowym, dni pracy od poniedziałku do piątku, godziny pracy od 7:00 do 15:00. Zgodnie z wyrokami sadowymi – czas przeznaczony na podróż służbową nie zalicza się do czasu pracy. Jednak tutaj jest inna sytuacja. Pracownik przygotowywał dokumenty po godzinach swojej pracy (do godziny 16.10) i w trakcie godzin nadliczbowych musiał dostarczyć do kontrahenta dokumentację, przyjechać do firmy i zdać relację. Faktycznie pracę zakończył o 19.30. Czy czas spędzony w podróży służbowej w trakcie godzin nadliczbowych, w przytoczonym wyżej przykładzie, zalicza się do czasu pracy? Ile godzin należy zaliczyć do czasu pracy? Czy też cały czas, który został przeznaczony przez pracownika na zrealizowanie polecenie kierownika od godziny 15.00 do 19.30 (czas podróży, przygotowywanie umowy wraz z dokumentacją) należy zaliczyć do czasu pracy, tj. 4.30?
W opisanej sytuacji do czasu pracy pracownika wliczeniu podlega cały czas od zakończenia zwykłych godzin pracy do godziny 19.30, z wyłączeniem czasu przejazdów w obie strony.
Zgodnie z najczęściej przyjmowaną koncepcją do czasu pracy podczas podróży służbowej zaliczamy:
1) czas trwania delegacji przypadający na zwykłe godziny pracy pracownika, wynikające z jego rozkładu czasu pracy;
2) czas poświęcony na realizację zleconego zadania służbowego (udział w negocjacjach, naradzie, naprawa urządzenia itd.).
Czas podróży służbowej wybiegający poza rozkład czasu pracy jest wliczany do czasu pracy pracownika jedynie w zakresie, w którym poświęcony jest bezpośrednio na pracę (realizację zleconego przez pracodawcę zadania służbowego). Do czasu pracy nie zaliczamy jednak jedynie tej części podróży służbowej, która przypada poza godzinami pracy i jednocześnie podczas której pracownik nie świadczył pracy.
W opisanej w przykładzie sytuacji do czasu pracy zaliczone powinny zostać przedziały czasu przypadające po zakończeniu zwykłych godzin pracy (po 15.00) poświęcone na realizację czynności służbowych. Będzie to zarówno przygotowywanie dokumentów, czas realizacji zadań u kontrahenta, jak też czas „rozliczania się” z zadań w siedzibie pracodawcy. Do czasu pracy nie zostaną jednak zaliczone przejazdy (łącznie 2 godziny). Pomimo wyjazdu z siedziby pracodawcy oraz powrotu do tej siedziby mamy w tej sytuacji do czynienia z podrożą służbową, a nie poruszaniem się po obszarowym miejscu pracy. Do rozliczenia czasu pracy w tym wyjeździe należy stosować zatem reguły przyjmowane przy rozliczaniu czasu pracy podczas delegacji. Wyłącza się zgodnie z nimi spod czasu pracy czas przejazdów, jeżeli podczas tego okresu pracownik nie świadczył pracy (podlegałby wliczeniu, gdyby np. pracownik podczas przejazdu przygotowywał dokumenty, dokonywał uzgodnień z przełożonym albo przygotowywał się do spotkania).
